Dzisiaj jazda z kuzynem (szosowcem). Ładna pogoda na rower. Miało być koło 50km ale dobrze się jechało i późno nie było, więc zrobiliśmy więcej :) Trasa - tradycyjnie już szosa, ale to przez kuzyna, który ma kolarówkę i chcąc jeździć z kimś, muszę jeździć głównie po szosie. Ale nie narzekam bo zawsze to fajniej nie jechać gdzieś samemu. Trasa: Kosina-Białobrzegi-Żołynia-Biedaczów-Gwizdów-Wólka Grodziska-Grodzisko Górne-Grodzisko Dolne-Laszczyny=Zawisłocze-Gniewczyna-Przeworsk-Studzian-Dębów-Białoboki-Gać-Markowa-Sonina-Głuchów-Dębina-Białobrzegi-Kosina. Fajne koło nam wyszło :) Ładne tereny. Po drodze jezioro Czyste. Powrót już było ciemno ale od czego lampki. Ogólnie udany dzień.
No cóż, miałem trochę przerwy w jeździe. Jakoś tak wyszło, że nie mogłem się zebrać do jazdy. Wychodzi leń :p Dziś mały wypad do Łańcuta, przez E4,odebrać od kumpla odtwarzacz mp3, a później to już taka jazda do domu przez Głuchów-Dębinę-Białobrzegi-Kosina. Nawet fajnie się jechało tylko trochę wiatr mocny był. Szczególnie w stronę do Łańcuta straszny czołowy...
No i powrót z Kalwarii. Trasa prawie taka sama oprócz ominięcia podjazdów na serpentynach, które zaczynają się od wyjazdu z Kalwarii. Objazd przez Nowe Sady. Na szczęście było zdecydowanie chłodniej niż dnia poprzedniego ale za to podjazdy do Kańczugi chyba cięższe. Mimo to jechało się dobrze i obyło się bez jakichś rewelacji.
Wyprawa na Kalwarię Pacławską. Wypad zorganizowany, z większą grupką bikerów w różnym wieku i stopniu, że tak powiem, 'zaawansowania'. Trasa następująca: Kosina-Nowosielce-Przeworsk-Urzejowice-Niżatyce-Kańczuga-Pantalowice-Rozburz Długi-Pruchnik-Chorzów-Roketnica-Maćkowice-Ujkowice-Przemyśl-Pikulice-Fredropol-Kalwaria Pacławska. Tempo nie było forsowane ze względu na przekrój zaawansowania grupy (ale sformułowanie :P). Upał niesamowity. Trochę wody poszło. Do tego od Kańczugi zaczęły się podjazdy ale to nic w porównaniu z podjazdem przed mostem w Huwnikach. A na deser podjazd pod Kalwarię. Jednym słowem masakra. Przyznam się, że nie wyjechałem. I tu takie postanowienie mi się narzuciło: zacząć trenować podjazdy. Bo niestety słabo w tym temacie. A jutro szykował się powrót do domu...
Na początek mały wstęp, bo to moje pierwsze wpisy :) Witam więc wszystkich. Nie jeżdżę od dziś. Może niezbyt intensywnie i regularnie ale staram się. Coraz bardziej ;) Mój rower to też nie jest cud techniki. Ot stary Wheeler Proline 800. Będzie miał już z 11 lat jak dobrze liczę. Trochę wyremontowany i odchudzony i jakoś jeździ. Może po sezonie coś kupię nowszego. Zobaczymy. Postanowiłem się zarejestrować. Może to mnie zmobilizuje do częstszej jazdy ;) Zaczynam blog od takiego małego przetarcia przed planowaną wyprawą na Kalwarię Pacławską. Dziś dość ciepło było a ja raczej słabą formę mam. Od dłuższego czasu... Trasa to Kosina-polami do Rogóżna-przez Nowosielce-Białoboki do szosy-Gać-Markowa-Albigowa-Wysoka-Sonina-Głuchów-i drogą polną wzdłuż torów do Kosiny.